Sobiesław Zasada po raz kolejny zapisał wyjątkową kartę w swojej rajdowej historii. 96-letni kierowca wrócił do Argentyny, by przejechać trasę słynnego Gran Premio Argentino Historico – imprezy, którą wygrał niemal sześć dekad temu. Tegoroczną rywalizację ukończył, docierając do mety w Cordobie. Rajd rozpoczął się w Buenos Aires. Zasada wystartował jako gość specjalny i nie był uwzględniany w klasyfikacji zawodników. Jechał przed główną stawką uczestników, pokonując w ciągu sześciu etapów łącznie 3351 kilometrów.
Za kierownicą Porsche z numerem 405
Do udziału w tegorocznej edycji Zasada powrócił w samochodzie, który nawiązywał do jego historycznego startu. Prowadził Porsche 911 Dakar oznaczone numerem 405 – takim samym numerem, z jakim 59 lat wcześniej rywalizował w Argentynie.
Trasa prowadziła m.in. przez Alta Gracię, Catamarcę i San Juan, a jej finał znajdował się w Cordobie. Choć współczesna odsłona rajdu znacznie różniła się od tej z 1967 roku, polski kierowca podkreślał, że niezmienny pozostał charakter argentyńskiego krajobrazu.
Jak mówił na mecie Sobiesław Zasada: „To dla mnie wyjątkowa sprawa. Gran Premio Argentino to mój ulubiony rajd i jeden z najważniejszych w mojej karierze. Tegorocznej edycji nie można jednak porównywać z tym, co przeżyliśmy 59 lat temu. Wówczas około 80 procent tras stanowiły szutry. Niewiele zmienił się tylko krajobraz; góry, długie serpentyny i ostre zakręty. Za kierownicą znów mogłem poczuć się jak przed laty. Nie jestem specjalnie zmęczony, świetnie czuję się za kierownicą, a samochód sprawował się doskonale mówił na mecie”.
Wielki triumf sprzed 59 lat
Powrót do Argentyny miał dla Zasady szczególne znaczenie. W 1967 roku wystartował w Gran Premio Internacional de Turismo, jednym z najbardziej wymagających wówczas rajdów długodystansowych w Ameryce Południowej.
Wraz z pilotem Jerzym Dobrzańskim prowadził Porsche 911 z numerem 405. Ponad 3000-kilometrowa trasa prowadziła przez bardzo zróżnicowane tereny – od górskich odcinków, przez pustynne obszary, po rozległe równiny. Polak znalazł się na mecie przed ponad 300 rywalami, z których wielu znacznie lepiej znało miejscowe drogi i warunki.
Zwycięstwo Zasady odbiło się w Argentynie szerokim echem. Kierowca, który nie był jeszcze w tym kraju szeroko znany, zyskał przydomek „El Polaco Volador”, czyli „Latający Polak”.
Na mecie czekali przedstawiciele Polonii
Tegoroczny finisz w Cordobie również miał polski akcent. Zasadę przywitali kibice, przedstawiciele lokalnych władz oraz licznie zgromadzona argentyńska Polonia. Wśród witających był Enrique Wojnacki, konsul honorowy RP w Cordobie, który podkreślił: „Panie Sobiesławie, jesteśmy dumni z Pana osiągnięć! Niektórzy z nas pamiętają, jak jechał Pan w 1967 roku i jak wielkie było to święto nie tylko w świecie rajdowym, ale i wśród argentyńskiej Polonii. Teraz również ogromnie się cieszymy i jesteśmy pełni podziwu dla Pana wyczynu i znakomitej formy”.
Sobiesław Zasada należy do najbardziej utytułowanych polskich kierowców rajdowych. Trzykrotnie zdobywał mistrzostwo Europy, które w czasach jego największych sukcesów stanowiło najważniejszy międzynarodowy cykl rajdowy przed powstaniem mistrzostw świata WRC.
Kierowca nie zamierzał jednak kończyć swojej przygody z motorsportem wraz z upływem lat. W 2021 roku, mając 91 lat, wystartował w Safari Rally Kenya – rundzie mistrzostw świata WRC. Tym samym zapisał się w historii jako najstarszy kierowca, który wystartował w zawodach tej rangi.


